Najlepszy humor, dowcipy gry i filmiki... niezła zabawa. Wielka dawka dobrego humoru
Śmieszne dowcipy, gry online i filmiki... niezła zabawa. Śmieszne filmy
Pibip.net
tanie notebooki vbi
tanie ceny laptopów i notebooków
Linki
Humor i Dowcipy
Hrabia, przeglądając kobiecy żurnal, mówi do żony:
- Urszulo, tu piszą, że kobiety w czasie uniesień seksualnych krzyczą. U ciebie tego nie zauważyłem...
- Krzyczałam, krzyczałam, tylko ciebie przy tym nie było!
- Panie Hrabio, SMS przyszedł!
- Niech wejdzie!
Młody, przystojny hrabia tańczy na balu. Wszystkie arystokratki niemal mdleją na jego widok, każda chciałaby choć raz z nim zatańczyć. Tańczą więc i tańczą, a hrabia cały czas milczy. W końcu jedna tancerka pyta hrabiego:
- Czemu hrabia taki milczący?
A on na to:
- Ch*j, ale fajnie tańczę!
Hrabia pyta lokaja:
- Janie, co tak chlupocze w moim bucie?
Jan odpowiada:
- Owsianka, panie hrabio!
- A co robi owsianka w moim bucie, Janie!?
- Chlupocze, panie hrabio!
Hrabina przyjmuje do pracy nową służącą - dziewczynę z dalekiej wsi. Okazuje się, że dziewczyna jest czysta, skromna i pracowita.
- Przyjmuję cię. Aha, a czy lubisz kanarki i papugi?
- Ja tam, pani hrabino, jadam wszystko...
Hrabia beszta lokaja:
- To skandal, od pół godziny dzwonię i dzwonię, a ty nie przychodzisz!
- Nie słyszałem, jaśnie panie.
- To mogłeś przyjść i powiedzieć, że nie słyszysz!
Lord podróżował po oceanie, statek zatonął, a on wylądował na bezludnej wyspie. Po pięćdziesięciu latach - sensacja, lord został odnaleziony przez statek handlowy, który przypadkiem przepływał obok. Natychmiast na tej wyspie zjawili się reporterzy i jeden z dziennikarzy prosi, by lord oprowadził go po wyspie. Zaczyna rozmawiać z lordem:
- Przez 50 lat, lordzie, na tej wyspie, kompletnie sam!? Jak to jest możliwe!? Jak lord dawał sobie radę?
- Ja to wszystko panu pokażę...
Wchodzą na polanę, na której stoją trzy szałasy. Dziennikarz ze zdziwieniem:
- Lordzie, mówił pan, że przez 50 lat był zupełnie sam, a tu widzę trzy szałasy?!
- Ja ci to wszystko chłopcze wytłumaczę - mówi lord. - Ten pierwszy szałas to jest dom, gdzie mieszkałem..
- No, a ten drugi szałas?
- Ten drugi szałas, to jest klub do którego uczęszczałem.
- A ten trzeci szałas?
- Ten trzeci szałas, to klub, w którym moja noga nigdy więcej nie postanie!
- Janie, ugotuj mi jajko na miękko.
- Obrać, jaśnie panie, ze skorupki?
- Nie, dzisiaj popracuję.
- Janie!
- Słucham pana.
- Czy możesz przysunąć tu fortepian?
- Tak, panie hrabio. Będzie pan grał?
- Nie, ale zostawiłem tam cygaro.
Hrabia do Jana:
- Janie, dziś spotkam się z maharadżą.
- Wiem, panie.
- Masz przygotować olśniewającą ucztę.
- Wiem, panie.
- Maharadża jest wegetarianinem.
- Wiem, panie.
- Przygotuj jak zawsze: pieczoną świnię, 25 udek z kurczaka, polędwicę, cielęcinę oraz kilkanaście krwistych befsztyków.
- Przypominam że maharadża jest wegetarianinem.
- Nie wymądrzaj się, pamiętam, to co wymieniłem będzie dla mnie.
- A co dla maharadży?
- Kilka marchewek, ale nie za wiele.
Pewien hrabia po dosadnej dyskusji z małżonką, opuszczając salon z całym dostojeństwem należnym jego osobie, zwraca się spokojnym głosem do swojego lokaja:
- Edwardzie! Proszę podać mi okrycie, kapelusz i parasol.
Idąc do drzwi dodaje:
- Bądź też łaskaw mocno trzasnąć drzwiami za moimi plecami kiedy wyjdę.
W hotelu hrabia prowadzi po schodach konia.
- Ależ szanowny panie - interweniuje portier - po schodach nie wolno prowadzić koni!
- Przykro mi - odpowiada hrabia - ale ostatnio w windzie bardzo źle się czuł...
Oględziny przeprowadzono w świetle naturalnym, dziennym, temperatura -5 stopni, padająca mżawka, gęsta mgła, widoczość dobra.
Magik jedzie na swój kolejny występ i zostaje zatrzymany przez policję.
- Co te noże robią w pańskim samochodzie? - pyta się policjant.
- Żongluję nimi podczas występu - objaśnia magik.
- Ach tak - mówi policjant - może pan zademonstruje.
Przejeżdżający obok facet zauważając sytuację stwierdza do osoby, z którą podróżuje:
- Rety, cieszę, że rzuciłem picie popatrz tylko, jakie testy na obecność alkoholu każą teraz robić.
Kumpel jest szczęśliwym posiadaczem Rovera 121 (to takie zgrabne toczydełko). No i owemu koledze wraz z trzema innymi się bardzo śpieszyło na wesele kuzyna gdzie miał być drużbą (oczywiście złote krążki miał przy sobie). Ciął 110 przez teren zabudowany no i jak zawsze w takich sytuacjach panowie nudziarze ciemnoniebiescy zawinęli suszarką kumpla.
Akurat pan niebieski był skory do żartów, podchodzi do niego i wali tekstem:
- Oooo nie za szybko się jechało panie kierowco???
Na to on wkurzony:
- Masz pan tu dokumenty i wypisuj mandat, jestem drużbą na ślubie, a ślub za 10 minut.
Policjancik:
- Ale panie kierowco przekroczył pan dozwoloną prędkość o 60 kilometrów, to co najmniej 500 złotych będzie.
Na to kumpel:
- Dobra panie, nieważne, wypisuj pan.
Policjant coś tam naskrobał, pomarudził i oddał dokumenciki.
Kumple szczęśliwie dojechali na weselicho, krążki rozdane, ryż posypany, znalazło się trochę czasu na uporządkowanie dokumentów, wiec kumpel wziął papierzyska i zaczął sprawdzać. Prawko jest, dowód jest, OC jest, ale mandatu brak. Przetrzepał wszystkie papierzyska, ale mandatu brak. Więc żeby nie narobić sobie bigosu pojechał jeszcze w ten sam dzień na posterunek żeby wyjaśnić sprawę. Dojechali w tym samym składzie co poprzednio. No i kumpel zagaduje do oficera dyżurnego:
- Panie władzo, mam taki problem. Dziś rano dostałem mandat, ale mi zaginął, a nie chcę mieć kłopotów później więc zawiadamiam.
Na to oficer:
- A pamięta pan nazwisko funkcjonariusza, który to wystawiał??
- Nie panie władzo, ale mogę powiedzieć gdzie i kiedy to było. Było to dzisiaj o 10 rano na Hutniczej koło FORDa.
Na to oficerek:
- Okay sprawdzam... dobra już wiem kto, już się z nim łączę.
No i w tym momencie oficerek wziął jakąś gruchę i zaczął do niej gadać:
- Cześć Józek, przyszedł tu facio co mówi że dostał dzisiaj mandat i go zgubił.
Na to Józek
- A jakim samochodem jechał
więc teraz pytanko do kumpla:
- Obywatelu jakim samochodem pan się poruszał?
no to kumpel zgodnie z prawdą:
- Rover panie władzo
Na to oficerek dyżurny do Józka:
- Rowerzysta.
Kumple się porozkładali ze śmiechu, a oficerek się pyta pozostałych trzech;
- A wy to kto?
A na to koledzy:
- My z tym panem jechaliśmy w momencie kiedy mandat dostał.
A na to dyżurny:
- Co??? we 3 na rowerze???
- Nooo... i do tego 110 w zabudowanym.